piątek, 9 stycznia 2015

Jak zdać i nie zwariować? - Poradnik maturalny cz. I

Jakże wiele zagubionych duszyczek zastanawia się, jak tu, u diabła nauczyć się do matury i nie stać sie przy okazji dziwakiem? Oto z pomocą przychodzę ja.

1) Regularność. Obojętne, czy będziesz się uczyć od 4 czy do 2 nad ranem. Masz to robić każdego pieprzonego dnia. Nie ma, że pada, że zmęczenie, że goście, że piątek. Nie ma. Codziennie, choć pół godziny. Odbębnij te 20 zadań.

2) Nie bądź najlepszy ze wszystkiego. Mi osobiście przyświeca reguła, że jeśli coś jest dobre do wszystkiego to jest do niczego. Na cholerę siedzisz godzinami nad polskim, skoro myślisz o architekturze? Naucz się wybierać. To, co jest Ci potrzebne, szlifujesz, dopóki starczy tchu, resztę pobieżnie przeglądasz. Jeśli jesteś inteligentny, coś tam wydukasz. I zdasz. Jeżeli nie jesteś, nie mam dla ciebie porad.

3) Chodź na korki. W większości szkół jest tak, że na lekcjach cośtam niby powiedzą, ale to jest i tak nic nie warte, Potem dają sprawdzian, na którym żądają wiedzy, której nie podali. Zapisz się na korepetycje przynajmniej z przedmiotu, który decyduje o przyjęciu na Twoje wymarzone studia. Na korkach otrzymasz 100% uwagi i indywidualne podejście, nie płacisz przecież za nic. Ale liczy się tu punkt pierwszy, czyli indywidualna praca. Jeśli Cię nie stać, namów znajomego czy dwóch, koszty się rozłożą. Możesz roznosić ulotki albo wyprowadzać psa sąsiadki i sobie zarobić. Da się.

4) Wychodź z domu i imprezuj. Nie w każdy piątek i sobotę, ale chociaż raz czy dwa w miesiącu skocz na imprezę czy koncert, raz czy dwa na tydzień wyjdź ze znajomymi na mecz albo do jakiejś restauracji. Nie daj sobie wmówić, że nie masz życia. Masz. Bez względu na to, jak alkohol jest zły dla Twoich neuronów, pij, jeśli masz ochotę. Oderwij się od rzeczywistości, zabaw się, jesteś, do jasnej cholery, młody. Na pracoholizm przyjdzie czas.

5) Nie chwal się, ile to czasu i wysiłku wkładasz w naukę. Nikogo to nie obchodzi. A proporcjonalnie do ilości Twoich snapów, jak to cieżko nie pracujesz, rośnie ilość zmarnowanego czasu. Znowu posłużę się mądrym cytatem: "Work hard in silence. Let success make your noice."


czwartek, 13 listopada 2014

Kilka zwykłych godzin mojego wieczoru.

Intensywny tydzień. Po raz pierwszy nie z powodu nauki lecz wszelakich podróży, ale o tym później. Po ostatnim wyjeździe, na który ruszam jutro o 15.25.

19.23
Boli mnie kręgosłup w odcinku lędźwiowym. Ostatnie parę godzin spędziłam w fotelu samochodowym, nie mogłam usiąść wygodnie. Siedzę na najwygodniejszym krześle świata przy biurku pośród kubków po herbacie, chusteczek i pisaków, z gumą do żucia orbit dla dzieci w ustach. Za mną leży na wpół rozpakowana torba i niedopakowany plecak. I jeszcze w kolejce czeka chemia, którą trzeba ogarnąć, święta nauka.

20.05
Biurko czyste, torba i plecak leżą jak leżały, tak samo jak chemia. Kręgosłup odpoczął, żołądek nasycił się grapefruitem, bananem, jabłkiem i kawałkiem białego sera. Zaczynam się niepokoić o śpiwór. Pora rozpisać naukę na przyszły tydzień.

20.44
Skończyłam sprzątać. Lubię porządek, prostotę. Ciągle kicham, uczulenie na roztocza nigdy nie daje o sobie zapomnieć. Chusteczki to prawie część mnie. Pora się za to zabrać, co nie będzie przyjemne. Odczulanie: co tydzień godzina siedzenia na dupie po zastrzyku przez kolejne 3 lata i dieta na której prawie nic nie można jeść. Ale co tam, wszystko się da zrobić.

21.36
Siedzę już umyta, pachnąca i zachwycam się 'Beautifull Boy' Lennona.  Pora na chemię. A potem z jakże ogromną przyjemnością zanurzę się w świeżo zmienionej pościeli. Wstanę rano i z tą samą przyjemnością przeżyję kolejny wspaniały, intensywny dzień.

wtorek, 11 listopada 2014

Ha, nabrałam was.
I w sumie bardzo mnie to cieszy. Główną zasadą jest zasada niedosytu. Inaczej wszystko jest nudne. Nienawidzę nudy, bardzo rzadko jej doświadczam.

Mój profil (biologiczno-chemiczno-fizyczny) wymaga ode mnie ogromnej ilości czasu. Podczas gdy koledzy humaniści zajmują się udawaniem panów i władców mojego liceum, ludzie z mat-fizu i mat-geo popijają piwo i czasem zajrzą do arkuszy maturalnych, większość "biednych" osób z biol-chemu siedzi do późnej nocy nad podręcznikami i zbiorami zadań. Wszyscy razem pogardzamy sportowcami jeszcze bardziej niż humanistami.

A dlaczego "biedny" biol-chem wcale nie musi być taki biedny?
Bo nie jest.

Jasne, są tacy biedni ludzie. Tymi nie zawracam sobie głowy. Uczą się, ale zapomną za dwa lata i zostaną najwyżej farmaceutami. I to niższej klasy. Ludzie, wśród których się obracam, są ambitni, chcą wiedzieć, chcą umieć, mają w dupie cały świat, nie pytają "kto" i "co" ale "dlaczego" i "w jaki sposób". Ci są biedni tylko wtedy, kiedy mają beznadziejnych nauczycieli. To ludzie, którzy lubią się uczyć, należą do elity intelektualistów. Jak ja.
I tu nie chodzi o to, że chcę kogoś zmotywować do nauki. Albo to lubisz, albo nie. Jesteś głupi, głupim pozostaniesz. Ale możesz robić coś dobrze. To nie musi być nauka, ale o tym kiedy indziej.

Jeżeli ten post skłonił Cię do refleksji innej, niż to, że jestem próżna, zapraszam do zaglądania. I tak to będziesz robić, ale zapraszam, bo mam chwile dobroci. Jeśli tylko stwierdziłeś, że mogłabym być skromniejsza, zrób coś dobrego dla mnie i świata, nie wchodź tu i w ogóle nie interesuj się ambitnymi ludźmi. Nie wzbudzę sobie wyrozumiałości, bo każdy problem potrafię rozwiązać, robię dokładnie to, co zamierzam. Cały dzień nad książkami czy trzymanie diety to dla mnie sama przyjemność.
Dla Ciebie nie? Oczywiście, dużo Ci do mnie brakuje...

piątek, 24 października 2014

Blog życia.

Ten blog będzie sukcesem. Perłą internetu. Lepszym obliczem polskich liceów. Inspiracją dla biednych, szykanowanych nastolatków (błagam, nie bądźcie nimi, nie każcie mi was wyganiać), nową, lepszą drogą dla szukających własnej drogi licealistów/gimnazjalistów, oświeceniem dla tumanów i nadzieją dla zmartwionych rodziców. Będziecie chcieli być tacy, jak ja.
Wszystkim polecam sprawdzić znaczenie słowa "epikureizm". Licealiści nie muszą, uczyli się tego na polskim. Co do studentów przedmiotów humanistycznych, nie jestem pewna.
Piszę do ludzi mądrych. Jeśli taki nie jesteś, nie wypowiadaj się, nie czytaj, w ogóle zapomnij o tym blogu.



Następny post już jutro.